KINO

Sprzyja mi ta ciemność.
Sprzyja mi to, że obrazy migocą przed oczami.
I to, że postacie w filmie
Istnieją autentycznie krótko.
I tylko sporadycznie.

Sprzyja identyfikacja.
Życie, które prowadzą poza tobą.
(I bez ciebie.)
I to, że zarówno siebie, jak i drugiego, choć w mroku,
Widzisz wtedy jako coś żywego.

A nie tak jak wtedy, gdy zapala się światło,
I wokół siebie widzisz gliniane twarze.
(Niektóre uśmiechy wciąż drgają.)
Znowu stagnacja.
Upiorność.
Znowu w sobie.

Ten powrót nie sprzyja.

Nie ma już postaci.
Nie ma nawet bliskiej historii.
Teraz obrazy znów
Migocą w każdym z nas:

Oddzielnie.
Spojrzenie jest jak
Przecięcie płonącym mieczem.

To w nas:
Po co to wszystko?

ZEWNĘTRZNOŚĆ

Rysy twojej twarzy,
Kontury twojego ciała,
Drzewa, budynki, samochody,

Statki odciśnięte na otwartym morzu,
Samoloty ślizgające się pomiędzy chmurami,
Wszystko to może

Leży w mojej świadomości szukając
Odpoczynku. Chwilowe wytchnienie.

Tak jak bestie
Leżą w swoich norach.

Czy umyliśmy własne zmysły?

Może obraz nas zwodzi.
Może macki świata
Łaskoczą dopiero naszą wyobraźnię,

Podczas gdy tak naprawdę stoimy
Przed sztywnymi filarami
Pomiędzy którymi wije się
Mglistość mózgu.

BÓL GŁOWY

Zagadkowy trzask pod sklepieniem
Czaszki. Tak, to poczułem.

Korzenie rozrastają się po ciepłym mule
Świadomości; spojrzenie, które wierci się w oku
Jak ślimak w ciasnym domu.
Tego też było.

I te usta na szybie witryny raz
(Ale bardzo krótko)
Błysnęły przekrojonym uśmiechem.

A później:
Później wpadłem na pomysł,
Że dom piorunów nie znajduje się na niebie,
Ale w ludzkiej głowie.
I że skorpion ślizga się po palącym
Pustynnym piasku
W ten sam sposób,
Jak litery ślizgają się po papierze.

Wtedy wszystko ruszyło
Jakoś samo z siebie.

AUTOPOETYKA

Ten, kto jest naprawdę zrozpaczony,
Nie śpiewa o rozpaczy.
Takiemu naprawdę
Nie jest do śpiewu.

Kto jest przytłoczony tęsknotą
Nie śpiewa o tęsknocie.
Ten jest dobrym
Czytelnikiem poezji.

Tak jak o smutku nie śpiewa,
Ten, który mówi: „Jestem smutny”,
Lecz ten, kto pomyśli
Jedną smutną myśl.
Jest mu na rękę, w mgnieniu oka,
By zapisać tę myśl. Którą,
Jeśli można tak powiedzieć, przemyci
Przed samym sobą.

A taki ktoś z pewnością
Już jest stęskniony i zrozpaczony.

POEZJA POWSTAJE

Poetą jest ten,
Który pisze list
Na adres nieistniejącej osoby,
Która mieszka w nieistniejącym mieście
Nieistniejącego kraju.

Treść listu jest krótka:
„Każdy wiersz powstaje
niejako pośmiertnie”.

Poetą jest ten,
Który gorączkowo czeka na odpowiedź
Mimo tego, iż wie, że ją otrzyma.

Przekład z języka serbskiego:
Olga Lalić-Krowicka

 Vojislav Karanović - ur. 1 stycznia 1961 roku w Suboticy, Serbia. Ukończył literaturę jugosłowiańską i powszechną na Wydziale Filozoficznym w Nowym Sadzie. Pisze wiersze, eseje i słuchowiska radiowe.
Pracuje jako redaktor w Radiu i Telewizji Serbii (RTS). Mieszka w Belgradzie.
Opublikował tomiki wierszy: Tastatura/Klawiatura (1986), Zapisnik sa buđenja/Protokół z przebudzenia (1989), Živa rešetka/Ożywione kraty (1991), Strmi prizori/Strome obszary (1994), Sin zemlje/ Syn ziemi (2000), Svetlost u naletu/W przypływie światłości (2003), Dah stvari/Tchnienie rzeczy (wybrane wiersze, 2005), Naše nebo/Nasze niebo (2007), Unutrašnji čovek/Wewnętrzny człowiek (2011), Poezija nastaje: izabrane pesme, dvojezično/Poezja powstaje: wybrane wiersze, dwujęzyczny/Poetry originating: selected poems, bilingual edition (2014), Izbrisani tragovi/Wymazane ślady (2017), Zagrljaj u kome nema nikoga/Uścisk, w którym nie ma nikogo (wybrane wiersze, 2020), a także zbiór esejów Oslobađanje anđela/Uwolnienie anioła (2013). Niektóre z jego wierszy zostały przełożone na języki obce. Prezentowane są w wielu antologiach krajowych i zagranicznych.
Za swoją poezję otrzymał nagrody: „Desanka Maksimović”, „Jovan Jovanović Zmaj”, „Branko Ćopić”, „Branko Miljković”, „Meša Selimović”, „Vladislav Petković Dis”, „Đura Jakšić”, „Vasko Popa”, „Złoty słonecznik”, nagrodę międzynarodową „Tudor Argezi”, „Pieczęć miasta Sremski Karlovcy” i „Pierścień Lenki”.