Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Lučić Danilo, wybrane przekłady, biografia.

ONA MÓWI….

Ona mówi…
że bloki są za wysokie,
że motyle umierają z miłości
bo się zakochują w swoich skrzydłach.

Ona mówi…
że gry na szczęście są przewidziane z góry,
że Kiš był pewnym zwykłym plagiatorem
i że ona w ogóle nie denerwuje się z tego powodu.

Ona mówi…
że nikt lepiej niż ona
nie zna się na preparatach do włosów,
że lubi książki po starohebrajsku
i że człowiek w życiu je śniadanie
mniej więcej dwadzieścia pięć tysięcy razy.

Ona mówi…
że widziała twarz boga
w oczach jakiegoś dziecka w Bogocie,
że prawie jest pewna że lubi „Amarkord”
i że kiedy była mała chciała być pilotem.

Ona mówi…
ona zawsze opowiada, kiedy mija lato w Belgradzie
cały czas snują się kolorowe opowieści i ja ją słucham,
słuchając ją, słyszę siebie samego
i wiem o ile ją kocham.

 

PORANEK

Czy tak po prostu
zrozumieliśmy porcje mięsa
które otrzymywaliśmy od ojców
kiedy zatańczyliśmy taniec
ciężko wyginiętych ciał
na grobowcach ideałów?

Sława upadła
i nieśmiertelności już nie ma.

Często mi się śnią nowi ludzie
jak oczami wskazują
na słońce i jak
pogodnie, śmiało czekają
na śmierć z uśmiechem na twarzy

A twarze nie są już zarumienione
i życia przeciekają
poprzez kałużę
a jabłka które wczoraj jedliśmy
przypominają mi jakieś mnóstwo gąsienic.

To rozżarzone żelazo
które mi przypala skronie
jeśli minie jako żart
będzie jutro ziarnem szczęścia

W dokumentach jest coraz mniej liter
a coraz więcej liczb,
prawdy słychać jak echo dalekie
i kiedy się zapinam do swojego cienia
znowu mi się podeszwy przyklejają o ulice

Przekleństwo. Jestem jego częścią.
Ja też nie jestem
jakimś słynnym mędrcem
lecz w zwierciadle ujrzałem
jak płaczę obudzony
z najpiękniejszego snu

 

ZWIĄZANY STRZELEC

Małą wewnętrzną rewolucję,
kilka nerwów i żył
własną krwią uduszę
i motylom zdruzgoczę skrzydła,
które jej wołają, gdziekolwiek jest.
Ponieważ ja, i tylko ja,
spojrzeniem spalam myśli,
ja i żelazna świadomość.
Zawsze byliśmy tacy sami,
nawet w rzece bez ryb
łowię księżyc harpunem,
łapię strzelca za szyję
i wiążę drutem i strunami.

Serce zadrżało na mej dłoni
słysząc jakie wiadomości przyszły.
Ona przyjść nie chce.
Biorę nity i igły,
próbuję poprawić szew
i laską podeprzeć kręgosłup
lecz nie potrafię iść prosto;
bo miłość jest mi obca.
Na górę śmieci w koszu
strzepuję treść dłoni.


STRACH

Nie jestem ostatni,
chociaż jestem robakiem.
Albo odwrotnie,
jestem niczym ci rozpięci,
którzy twe nogi całowali.

Gdzieś nasze
krzyże wyruszyły,
albo odwrotnie,
nie mam potrzeby być
romantykiem,
tylko brudnym starcem.


Niczego się nie boję,
ani tego, co na ziemi,
ani w słońcu odwrócone,
oprócz tego, że z twojego
gardła wypłynie
imię owego robaka
w ciszy pozostawione.

 

TAJEMNICA

Czy ja stoję, a ty nie,
czy się kołysać uczę ?
Jeśli wiesz wszystko
chodź, odgadnij, powiedz
to, czego nigdy ci nie wyznam.
Tajemnica. Utnij część mego ciała
i tak ci jej nie zdradzę.
Czy to są inne oczy,
którymi teraz na ciebie patrzę?

Prozaiczność uczuć,
patetyczność powietrza,
bez słowa. Pamiętasz?
Tych, których ci nie zdradzę?
Chodź, wrzuć mnie do rzeki,
jak psiaka w worku,
jak gnój w nylonowej siatce,
bez zastanawiania się,
bo nie jestem wymienialny.
Znajdź mnie, obciąż ołowiem,
nie pozwól bym skończył jak Jesienin.

Bezradnie prowadzisz mnie spojrzeniem,
doceniasz, choć nie pojmujesz.
Jestem lustrem,
wplątanym w dojrzewanie.
Jeśli chcesz usiądź obok,
zgaś światło i milcz.
Tylko tak spojrzenia się nie zderzą
i głos twój do mnie nie dobiegnie.

Nie znoszę obłudy,
nie znam napuszonych słów.
Jedno ciało mnie pościel.
Rezygnuję z tego wiersza,
tobie zostawiam spokój, a dzikość sobie.
Jedno ciało mnie pościel.
Synowi, mojemu zapomnieniu, oddam swój uścisk!
Och, jak wygodny jest ten komunał!
Jedno ciało mnie pościel.

Odchodzę. Żegnaj. Nigdy więcej.

Będziesz się pytać „Dlaczego, dlaczego?”
To już nieistotne. Zaczyna być zimno.
Trzymaj, ogarnij się wyobraźnią.

..............................................

 

Biografia/Biografija

 

Lucic DaniloDanilo Lučić, urodzony w 1984 r. w Belgradzie, gdzie ukończył szkołę podstawową, a później Jedenaste belgradzkie Liceum Ogólnokształcące.    W 2003 r. został przyjęty na Wydział Filologiczny, kierunek serbistyka. Pisze wiersze, opowiadania, eseje, dzienniki z podróży. Publikował w serbskich pismach: „Treći trg”, „Metafora”, „Kišobran”, „Braničevo”, „Locutio”. Mieszka i pracuje w Belgradzie.

 

Danilo Lučić, rođen je 1984. godine u Beogradu, gde je završio osnovnu školu i posle Jedanaestu beogradsku gimnaziju. Godine 2003. upisao je Filološki fakultet, smer za srpsku književnost i jezik. Piše pesme, priče, eseje, putopise. Objavljivao je u Trećem Trgu, Metafori, Kišobranu, Braničevu, Locutiou. Živi i radi u Beogradu.

Dodatkowe informacje