projekt: http://szablony.atcsites.com




szablony stron www




POEZIJA.COM.PL
zrealizowano przy pomocy finansowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego

GŁÓWNA :: SYLWETKI TWÓRCÓW  :: AKTUALNOŚCI :: O MNIE:: KONKURSY

projekt: http://szablony.atcsites.com
projekt: http://szablony.atcsites.com



PRZEKŁADY/PREVODI

Z POLSKIEGO NA SERBSKI
Z SERBSKIEGO NA POLSKI
Z POLSKIEGO NA CHORWACKI
Z CHORWACKIEGO NA POLSKI
Z MACEDOŃSKIEGO NA POLSKI

Z BUŁGARSKIEGO NA POLSKI
Z SERBSKIEGO NA CHORWACKI



MENU

GŁÓWNA
SYLWETKI TWÓRCÓW
AKTUALNOŚCI
KSIĘGA GOŚCI
LINKI





BAJO DŽAKOVIĆ



ZAMIAST WPROWADZENIA
BEZ ROZKŁADU JAZDY


Z zewsząd nadchodzą wiersze
Skądś z daleka
Jak pociągi które uległy zapomnieniu
Jak błyskawice z góry

Oko nie może ujrzeć ich tropów
Nie mogą ich zatrzymać kajdany
Gdy bez jakiegokolwiek rozkładu jazdy
Podróżują gdzieś wierszowane sny


SENNOKIERUNKOWA

Poranek oddzwania
świeżością nieznaną

Przebieram w kieszeniach
drobne na gazety
i wpatruję się w Słońce

Istnieje wiele dróg
między dwoma wybrzeżami

Jeżdżę sennokierunkową
przez Ziemię i Niebo

Podczas gdy słońce pieści
kroki i ścieżki



OGIEŃ

Powracam w jej objęcia
włosów
i snów

Wołają mnie jej biodra
dusza
i namiętność

Do Niej
zanosi mnie
ogień




ILUZJA, LOT

Z „Dzikich Jagód” przez wódkę
wracam do snu

Bezpośrednio ze snu
jadę do poranka

W Poranku żyją:
Kiosk „Politiki”
Miasto w zieleni
Redakcja
Pełno kobiet i mężczyzn
Centrum kulturalne
Banki i bankomaty
Niektóre fabryki
Aleje
Słońce
Niebo
Granatowy „Best”
„Novosti”
„Kurir”
...

Mój przyjaciel Akryl
(który pochodzi z poranka
być może już od dawna)
mówi że to wszystko jest Iluzją
rzekomo lub Snem
a mój były profesor literatury
(który jest datowany
od samego rana)
napisał powieść „Iluzja”

...

I gdy ja myślę że myślę
do mieszkania wchodzi Najpiękniejsza
od drzwi mnie pyta
dlaczego wczoraj nie zadzwoniłem
i gdzie byłem przez cały dzień

W tej chwili
znika Iluzja

i ja
razem z nią
lecę do nieba
które mieszka w nas




OKNO/WIDOK

Kot „Szary”
Wiersze /pisma
Zdjęcia brata
Wódka /Herbata

Kwitnąca lipa
Stary dom
Pożółkła droga
Brunetka

Mieszkanie najpiękniejsze
Błękitny blok
Biały gołąb
Błękitne niebo

Może ja
Brązowe oko


NAJPIĘKNIEJSZA (PRZY) SĄDZONA MI

Najpiękniejsza
(przy)sądzona mi

gdzieś w kosmosie przez Anioła
i Niebiańskich sędziów
Błękitne niebo
i miłosierdzie Boże

najpiękniejsza
(przy) sądzona mi
pewnej nocy w kawiarni
co powstaje z poranka
w domu mojej matki
przy koniaku i ogniu
który płonie w oczach

Najpiękniejsza 
(przy)sądzona mi

w moim sercu
kapryśnej myśli
gdzieś tam
od urodzenia
a może i wcześniej

(Wielkiego Wybuchu)

Najpiękniejsza (przy)sądzona mi
od kiedy 
siła żywiołu
ciągnie mnie do Jej bioder

Najpiękniejsza 
(przy)sądzona mi
na tych samych preferencjach 
pożarach
i niebopływaniu





MIŁOSNY

Stanęło mi niebo przed oczami
od kiedy pamiętam
Kobieto imię twe na moich wargach
od kiedy cię kocham


KLOCKI

Zbieram swoje klocki
żeby mi się
nie rozsypała mozaika

Układam swoje obrazki
jakoś Po mojemu

„Szarik” budzi mnie rano
i ja go karmię granulkami

Potem podnoszę ciężary
i idę do redakcji

Tam robię
to co muszę zrobić
a często robię
i to
czego robić nie muszę 

Kontaktuję się z „Najpiękniejszą”
gdy popijam kawę

Odwiedzam „Dziką Jagodę”
i rozmawiam z ludźmi

Po południu spotykam się
z Najpiękniejszą
Rozmawiamy marzymy
Kochamy się

Idę
tu i tam

Czasem 
coś zanotuję

A czasem
się napiję

Przeważnie tak
I w kółko

Zbieram swoje klocki
żeby mi się
mozaika nie rozsypała

Układam swoje obrazki
Jakoś Po mojemu


PRZYJACIEL PRZYNIÓSŁ WIERSZE


Przyjaciel mieszka w Kanadzie
przyniósł uśmiech
duszę
i spokój

Bajeczne opowieści o Indianach
dużo ognia
i bezmiar miłości
wymieszanej z
winiakiem i coca-colą

W ten sposób wiersze
(przy pomocy Winnetou)
ponownie
powróciły do mojej krwi



POECI NIOSĄ SŁOŃCE

W „Słońcu” siedzą poeci
popijają rakiję i zwykłą
i przekąszają wierszami i gazetami

Z ich snów
nagle wyjęto
i położono na stole
jeszcze nie opublikowane książki 
kawiarnia reinkarnuje się
w Teatr poezji 

Błogość spokoju i humor
płyną w dół „Słońca”

Kiedy poeci do kawiarni
w snach przynoszą Słońce



URODZINY

Obudziłem się 
ze snem 
w oczach

Przyjemność snu
rozlewała się
w dół duszy

Jakby matka 
znów była
obok mnie

Wtedy sobie przypomniałem
że dziś są jej
urodziny

P.S.
Jestem w cerkwi
przez płomyk świecy
ujrzałem Kobiecą postać


WSPOMNIENIE NA URODZINY


Przyszła 
na urodziny
mojej matki

Przy koniaku
i uśmiechu
ruszyliśmy 
ognistą drogą


Nagle
moja ręka
znalazła się
na Jej biodrach 

Ona mnie chłonęła
wszystkimi porami

Tak powstała Najpiękniejsza
(istniała i przed Trzaskiem)



A CO INNEGO ?

Znowu 
Znowu wiersze

A co
innego?


Nie jestem 
Mierniczym światłości
ani
zdecydowanym tłumaczem kosmosu

Nie jestem prorokiem
ani jakimś znawcą
codzienności

Po prostu
notuję
to co czuję

I tak
znowu powstają
wiersze


A co innego?


ONA W DRUGIM POKOJU


Ona leży w drugim pokoju
słucha muzyki
i (prawdopodobnie)
czeka na mnie

Ona oddycha
wzdycha
wydycha
przyzywa głośniej
głośniej
i głośniej

Ona (sama) gdzieś płynie
gdzie podróżują sny
i to akurat te
te
te
Nie jakieś nowe

Ona leży w moim zasięgu
i woła 
Woła

Ona i ja jak sny
A ona o mnie śni

Czy Ona to Ona
Gdy Ja już jestem Ja

W dole nieskończoności słychać dzwon
A myśl powstaje z dna


BIBLIOTEKA/PAN BÓG

Moje oczy
przepełnione winogronami

Każde ziarno
to mozaika

A każda mozaika
to jedna książka

Posiadam ogromną
bibliotekę

I zawdzięczam to
Panu Bogu


ONA/SEN

Jej sen
wrósł w
moją myśl

A moja jawa
oswoiła jej
Dzień

Nasza ciała zrosły się
jak 
paznokieć z palcem

A dusze
skleiły się
jak wiosenne sny




PRZYJŚCIE


Przychodzi dopiero wtedy
gdy czarne koło
zagra przed oczami

kiedy mury
przemawiają
osamotnieniem

a wśród cegieł
ujrzę
czarną kość

Wygląda że przychodzi
skądś
z Przyrody

Może Stwórca
bezpośrednio
ją wysyła

A może
wyłania się
z mojego snu

Oczami słodkimi jak jagody
granatowymi jak niebo

I pieszczotliwym
małym
brzuchem

Wkrótce
odgoni
czarnoogoniaste i czarnogłowe

Które są
prawie zawsze
gdzieś wokół nas

I znowu
W środku stycznia
zalśni wiosna

Zewsząd
gra
muzyka

Dlatego 
trzeba ją
czcić

Jakoś taką naiwną
uległą
i namiętną

Nienatrętnie
sensowną
i pół głośnią

Jakoś zwykłą
Boską
i rozkoszną


WIDZĘ


Oglądam TV
różne bezużyteczne urządzenia

Niebieskookie i Czarnookie
piękności

Pięknych i mniej pięknych
ludzi

Rośliny Lasy
i zwierzęta

Koty Psy
kwiaty i drzewa

Sklepy i kawiarnie
Żywą Wodę i to co zabronione

Widzę rozkosz
pewnego świata

Złoty kolor
słonecznika

Widzę
też to czego 
nie widzę

Oko moje
w myśli

A myśl
w niebie



NIE LUBIĘ SPOWIEDZI

Nie lubię spowiedzi
ponieważ po niej
przeważnie pył
na stałe zamieszkuje w belce

Ja się spowiadam 
swojej głowie
I później znowu
wszystko staje się błękitne
błękitne i błękitne
i błękitne

I kropka

Odszedł czarny kot

....


Nie lubię rozpraw i sporów
Kto może więcej
a kto może wcześniej

Ponieważ
skądś nadchodzą deszcze

I potem
Ojej!

Lepiej będzie wypić kawę
u „Dzikiej Róży”

wpadniemy do Wenus
Saturna lub „Słońca”

Zapomnimy o zadumie i łzach
Ruszymy drogą szczytu

Gdzie zakochani
trzymają się za ręce

....

Lepiej jest kochać 
i marzyć

Że gra Amor
w brzuchu

Nawet wtedy kiedy
coś zaboli

Bolało
Ale w mroku

Pięknie jest coś stworzyć
Z niczego się nie tworzy

Chociaż zmierzch może wszystko 
chwilą rozpruje

Jeśli lubi 
tyle burzyć

W czyjej to duszy

Niech się odczepi
Niech się natychmiast odczepi

....

Nie lubię spowiedzi
ponieważ po niej
przeważnie pył
na stałe zamieszkuje w belce

Ja się spowiadam
swojej głowie

I potem znowu
wszystko jest błękitne
błękitne i błękitne
i błękitne

I kropka

Poszedł czarny kot


ZAMIAST EPILOGU
WYGLĄDA NA TO ŻE KOŃCA NIE MA


Wygląda na to że końca nie ma
Wiecznie podróżują sny
Niebo w objęciach drzemie
A myśl płynie i płynie

Wygląda na to że nie ma końca
I nie istnieją kajdany
Od oka do Nieskończoności
Wszędzie są wiersze





Biografia/Biografija

 






szablony stron www

projekt: http://szablony.atcsites.com
projekt: http://szablony.atcsites.com




szablony stron www